Pochodzę z czasów, kiedy zakup nowego telefonu (jeszcze wtedy z klawiaturą) był fascynującym doświadczeniem i przeżyciem. Nowy telefon posiadał nowy interfejs, gdzie wielu nowych funkcji trzeba było się nauczyć i je poznać, aby wykorzystać potencjał nowego sprzętu (czytając instrukcje z papierowej książeczki). Po zainstalowaniu Linuxa na moim komputerze znów poczułem się jak dziecko. Z jednej fascynacja nową technologią, której trzeba się nauczyć, z drugiej strony nowy interfejs, który jest dużo ciekawszy od nudnego do zrzygania Windowsa. Skutek uboczny tej całej akcji to, że komputer dostał wyraźnego kopa i zaczął działać wyraźnie dużo szybciej, czego się nie spodziewałem. Ponoć to kwestia tego, że oprogramowanie systemu Linux jest dużo lepiej zoptymalizowane pod kątem szybkości. Słyszałem o tym do tej pory, ale nie sądziłem, że różnica będzie aż tak zauważalna. Ale od początku… skąd to wszystko się wzięło.
Jeśli spojrzeć przez pryzmat udziału zysków Microsoftu ze sprzedaży Windowsa to w roku 2025 był on na poziomie 6%. Jeszcze w 2024 było to 12%, a więc dziecko Microsoftu na którym ta firma zdobyła swoją globalną dominację w segmencie IT, staje się coraz mniej istotne z perspektywy biznesowej. Widać parcie na promowanie usług AI (Copilot), które oczywiście częściowo będą na początku darmowe (z subskrypcją premium jeśli chcesz robić ambitniejsze rzeczy). Jednak pamiętajmy o tym, że YouTube też był kiedyś darmowy. Obecnie nie da się korzystać z YouTube bez subskrybcji premium. Oprogramowanie Adobe Creative Suite tez można było kiedyś kupić w wersji BOX, co nie było tanie, ale przynajmniej raz kupione miałeś na zawsze. Teraz nie ma Adobe CS, a zastąpiło je Adobe CC. Oprogramowania Adobe Creative Cloud nie da się kupić, a można jedynie subskrybować. To jedyny legalny sposób nabycia sprawiający, że jest opłacalny jedynie do zastosowań w pełni porfesjonalnych, gdzie całymi dniami pracujesz na stanowisku z tym oprogramowaniem. Wtedy koszty jego używania są w stanie się zwrócić. Jest natomiast zupełnie nieopłacalna jeśli jesteś hobbystą – do amatorskiej zabawy. To samo w mojej opinii będzie czekało Windows. Stopniowo wciskane funkcje AI na początku będą użyteczne, przyspieszały pracę, aby przyzwyczaić z nimi użytkownika. Później przyzwyczajenie wejdzie na etap uzależnienia i stare funkcje, które mogłeś używać lokalnie zostaną zwyczajnie wyłączone (tak jak używanie konta lokalnego). Oczywiście bardziej kumaci znajdą jakieś obejścia, na co początkowo Microsoft przymknie oko, aby udziały Windowsa nie spadały zbyt gwałtownie. Z czasem jednak i to zostanie zablokowane w jakiejś aktualizacji (które musisz mieć przecież ze względów bezpieczeństwa). Wtedy wszyscy sobie uświadomią, że używanie OS Windowsa będzie miało jedynie sens w całości z subskrypcją premium AI Copilot. I nagle okaże się, że jeśli chcesz używać nowy komputer to dodatkowo musisz płacić subskrypcję AI. To będzie taki haracz za niewiedzę i brak umiejętności obsługi wolnego oprogramowania. Po za tym, czytałem już gdzieś, że Windows 12 nie będzie systemem operacyjnym, ale usługą :)
To moje przemyślenia na temat tego co się wydarzy. Nie jestem wróżką. Jednak zbierając wszystkie informacje do kupy, to wynik tego wydaje się dla mnie oczywisty. Myślisz, że pozostaniesz przy Windowsie 11? Koniec wsparcia rozszerzonego dla tego systemu jest zapowiadany na 14 października 2031. Czyli tak prawie 5 lat. Windows 12 jest przyszłością której de facto nie znamy, ale jej barwy nie malują się różowo dla zwykłych domowych użytkowników, hobbystów i entuzjastów PC. Natomiast z perspektywy użytkowników profesjonalnych, jeśli Copilot zostanie dopracowany i zrealizuje swoje założenia, może okazać się udanym produktem i cała zmiana może mieć pozytywny przebieg. To się okaże.
Dodatkowo jeśli spojrzymy na kierunek rozwoju Windowsa w szerszym kontekście nie samej technologii, ale konkretnie jej wpływowi na nasze życie, poprzez kolejne ustawy polityków… sprawa nie przedstawia się zbyt ciekawie. Siłą wprowadzane są ustawy Chat Control (cenzura internetu), czy Mercosur o które nikt nie prosił i to mimo sprzeciwu całego społeczeństwa. Odnoszę wrażenie, że politycy zwłaszcza Ci zasiadający na szczytach władzy w Brukseli żyją w jakimś alternatywnym świecie. Mimo to, mają wpływ na nasze życie w równym stopniu, albo i większym niż my sami. Nie sposób odnieść wrażenie, że jeden z drugim dostał w łapę od wielkich korporacji, aby wprowadzić ustawę, która będzie niekorzystna dla większości, ale korzystna dla najbardziej zamożnych. Przykład Wielkiej Brytanii, w której…:
https://www.facebook.com/reel/1745414956174475
ludzie są aresztowani za komentarze w internecie. Za opinie, która jest uznawana jako „mowa nienawiści” lub „dezinformacja”. U nas pod przykrywką walki z pedofilią chcieli wprowadzić Chat Control, ale „dzięki Bogu” prezydent Nawrocki to zawetował. W innym przypadku mielibyśmy rok 1984 Georga Orwella, lub po prostu powrót do przeszłości jak za czasów komuny, gdzie SB krwawo walczyło z obywatelami, którzy ośmielili się krytykować władzę. Jeśli jesteś zbyt młody by pamiętać te czasy, zapytaj starszych. Rodzice opowiadali mi np. historię Pani dyrektor pewnej szkoły, która podczas jazdy pociągiem postanowiła sobie zażartować z ówczesnej władzy. Niestety, ale trafiła do wariatkowa (szpitala psychiatrycznego), gdzie wstrzyknęli jej środek po którym zmarła. Starsi ludzie pamiętają jeszcze wiele tego typu historii, dlatego warto je utrwalać i przekazywać, aby młode pokolenia rozumiały, że cenzura to nie rozwiązanie problemów, ale furtka do życia w reżimie totalitarnym. Gdzie w tym Windows?
Jeśli spojrzymy na fakt, że wielkie korporacje przekupują polityków, by Ci przepychali na siłę niekorzystne dla nas ustawy, a dodatkowo technologie takie jak Android, czy Windows śledzą i zapisują każdy nasz krok, wiedząc o nas absolutnie wszystko, to maluje nam się obraz tego kto ma nad nami pełną władzę, nie chce dla nas dobrze, a jednocześnie wie o nas wszystko. Rozumiesz o co chodzi? Prawdopodobnie tylko na jedną z tych rzeczy mamy obecnie wpływ, ale wymaga ona odrobiny chęci, zaangażowania i uczenia się.
Tu całe na biało wkraczają systemy z rodziny Linux. Ostatnie wolne systemy operacyjne, które nie śledzą użytkownika i nie zbierają danych o każdym naszym kroku (tak jak Windows Recall), a jednocześnie w 2026 są na tyle dojrzałe że mogą być użytkowane przez każdego, również osoby mniej znające się na technologiach. Sorry za uproszczenia, tym którzy już chcieliby mi wytknąć błędy w mojej wypowiedzi, ale mam nadzieje, że rozumiecie iż te uproszczenia są konieczne do przekazania sensu całej idei.
A więc do rzeczy, zainstalowałem Linuxin:
https://petexy.github.io/Linexin/
jako iż system jest zoptymalizowany najlepiej pod kątem prac kreatywnych i grania. Chcesz się dowiedzieć więcej na temat tego systemu? Polecam kanał YouTube Polaka który go tworzy:
https://www.youtube.com/@iLinexy
Jeśli szukasz systemu bardziej do grania mogę też polecić zyskujący ostatnio mocno na popularności Cashy OS:
a jeśli jesteś nowy i lubisz bardzo prosty i mało zaawansowany interfejs to polecam Linux Mint:
Każdy z tych systemów zapewni Ci większą szybkość i stabilność, a zainstalujesz je robiąc bootowalnego pendrive w programie Rufus:
Oczywiście warto pamiętać, że nawet w takim systemie jeśli wchodzisz do przeglądarki Google, czy logujesz się na Facebooka, to zaczynasz zostawiać za sobą bardzo dużo danych. Dlatego nie tylko sam system zapewni Ci prywatność i wolność, ale przede wszystkim cyfrowa higiena, z której biorą się codzienne nawyki.
Warto pamiętać, że każdy system z rodziny Linux będzie inny od Windowsa. I choć praca na nim wygląda prawie tak samo i obsługa interfejsu jest równie łatwa, to TRZEBA NAUCZYĆ SIĘ pewnych rzeczy. Po prostu niektóre ustawienia są w innych miejscach. Trzeba to odkryć i do tego przywyknąć. Jednak moim skromnym zdaniem w tym tkwi całe piękno tej podróży. Możemy się nauczyć czegoś nowego, stać się lepsi, mieć przy okazji szybciej działający komputer i dostać kawałek wolności. To jak duży ten kawałek będzie – zależy tylko od nas samych. Umiejętności czytania i rozumienia komunikatów pojawiających się na ekranie i ile danych pozostawimy po sobie surfując w internecie. W każdym razie będziemy mieli kontrolę i uczyli się kontrolować swoje dane. Co nawet jeśli na początku może wychodzić pokracznie, to z każdym kolejnym dniem będzie krokiem w dobrą stronę.

