Mistrzostwa Polski w maratonie na rolkach Łaskarzew

Koniec sezonu rolkarskiego to doskonała okazja, aby się sprawdzić. Właśnie dlatego wziąłem udział w wyścigu na dystansie 14 km na rolkach w Łaskarzewie. Dzień przed zawodami sprawdziłem listę zawodników i widząc, że prawie wszyscy z 40 zapisanych osób należą do klubów sportowych stwierdziłem że zakończę wyścig w najlepszym razie na 8 lub 10 miejscu. Nie wynikało to z pesymizmu, ale chłodnej kalkulacji. Osoby trenujące w klubach sportowych mają wsparcie trenerów, którzy stale „wytykają” im błędy, dzięki czemu mogą się uczyć. Ja nie należę do żadnego klubu, a więc jedyną moją kartą przetargową w wyścigu są częste treningi, wyrzeczenia w postaci trzymania diety i dbałość o dobrą kondycję.

Mistrzostwa Polski w maratonie na rolkach 2026

Najwyraźniej okazuje się, że robię to całkiem dobrze ponieważ pomimo braku wsparcia trenerskiego udało mi się wywalczyć 3 miejsce. 2 miejsce zdobył zawodnik Rollteam Bydgoszcz, a 1 miejsce członek Legii Warszawa. Walka była naprawdę zażarta od samego początku. Po kiepskim starcie (nad którym muszę popracować – bo ruszam kompletnie amatorsko) próbowałem bezskutecznie dogonić czołówkę przez pierwsze 3 kilometry. Później zauważyłem, że czołówka mi na tyle odjechała, że nie mam szans ich dogonić. Czując solidne zakwasy (bo przecież nie zrobiłem rozgrzewki – jak zawsze) stwierdziłem że muszę przez kilka kilometrów się zregenerować jadąc miarowym tempem, aby mieć siłę przyspieszyć w drugiej połowie wyścigu i w ogóle dojechać w jakimś niekompromitującym siebie czasem.

Mój plan wypalił perfekcyjnie, ale powiedzmy sobie wprost. 3 miejsce udało się wywalczyć nie tylko dzięki świetnej kondycji, ale też dzięki szczęściu. Po prostu sytuacja w której się znalazłem umożliwiała zastosowanie konkretnej strategii przejazdu. Ostatnie kilometry były dla mnie naprawdę ostrą i ciężką walką o utrzymanie pozycji. Mimo tego, że w okolicy 9 kilometra udało mi się wyprzedzić zawodnika z Gdańska to co jakiś czas odwracałem się za siebie, aby sprawdzić jaki dzieli nas dystans. Skubany był solidnie przygotowany, bo nie dawał za wygraną. Cały czas trzymał się jakieś 30-40 metrów za mną. Dlatego wiedziałem, że nie mogę odpuścić i mimo dużego zmęczenia musiałem skupić umysł na tyle, aby dawać z siebie cały czas 100%.

Tuż przed wjazdem na rynek obejrzałem się za siebie i widziałem, że zawodnik z Gdańska jest już jakieś 50 metrów za mną, a więc wyhamowałem do bezpiecznej prędkości, aby się nie wywalić na dość niebezpiecznym zakręcie. Na zakręcie gdzie później były niestety 2 groźne wypadki wśród uczestników maratonu. Podczas okrążenia Parku w Łaskarzewie i wjeździe na mecie starałem się po prostu nie wywalić. Wiedziałem, że jestem okrutnie zmęczony w skutek czego reaktywność moich mięśni jest bliska zeru. Dlatego po przejeździe przez metę nie hamowałem. Czekałem aż opór powietrza mnie zatrzyma, a że było delikatnie z górki to zatrzymałem się dopiero po 250 metrach przy ulicy Garncarskiej. Wiedziałem, że dałem z siebie 100%, choć byłem również pewien, że mogę jechać do domu i nie mam powodów aby czekać do dekoracji. Myliłem się, w chwili ogłoszenia wyników online okazało się że byłem 3 wśród mężczyzn.

3 miejsce miejsce dla kompletnego amatora, który jest samoukiem i nie ma trenera jest na moje oko całkiem spoko. Powiem więcej, satysfakcja jest na tyle duża, że postanowiłem spędzić zimę również aktywnie – dalej trenując i nie tracąc kondycji. Czas pokaże czy wytrwam w postanowieniach i uda się nie przekroczyć 90kg wagi przez zimę. Czy dołączę do klubu miękkich faj, które jedne co potrafią to szukać wymówek i usprawiedliwień?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *